Panel logowania
Panel logowania
Aby mieć dostęp do wszystkich funkcji portalu zaloguj się. Jeśli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

Zaloguj się

Nie pamiętam hasła


[Recenzja] Toshiba Satelite W30DT – tablet z Windows i klawiaturą!

Windows 8, swoją rynkową premierą narobił na rynku naprawdę wiele zamieszania. I nie chodzi tu wcale o to, że jedni nowy system uwielbiali a inni wręcz mieszali go z błotem. Chodzi o specjalny, dostosowany pod urządzenia dotykowe interfejs Modern, który wszystkie te spięcia spowodował. Wywołało to niemal rewolucje w świecie komputerów, a zwłaszcza laptopów. Producenci, patrząc na ogromną i wciąż rosnącą popularność tabletów, postanowili połączyć ze sobą te dwie gałęzie urządzeń w celu stworzenia czegoś nowego, co miało skumulować zalety i wyeliminować wady poszczególnych typów maszyn. Tak właśnie powstały komputery konwertowalne (zwane też po prostu hybrydami). Poprawne zaprojektowanie takiego urządzenia z pewnością nie jest zadaniem łatwym. Jak poradziła sobie z tym Toshiba w modelu Satelite W30DT? Sprawdziliśmy to w naszych testach.

DSC_0018

Wygląd i specyfikacja

Wierzch testowanej przez nas hybrydy, pokrywa bardzo ładnie wyglądające i przy okazji dość eleganckie aluminum. Pewną wadą może tu być duża podatność na ślady po palcach, ale poza tym nie można mu nic zarzucić. Całość jest jednolita, nie licząc loga Toshiby i znajdujących się w górnej otworów wentylacyjnych. Otaczające ekran ramki są rozsądnej wielkości, nawet biorąc pod uwagę dodatkowe gumowe obramówki. Jakość wykonania części tabletowej to naprawdę najwyższa półka i do niczego nie można się tu przyczepić- jest solidnie, przyjemnie dla oka, nic tu nie skrzypi i nie trzeszczy. Na lewym boku mamy przycisk power, wejście na ładowarkę, oraz jeden z dwóch głośników. Po drugiej stronie, znajdują się natomiast przyciski głośności oraz różnorakie wejścia: słuchawkowe jack 3.5mm, micro-HDMI, micro-USB oraz micro-SD.

DSC_0514DSC_0513DSC_0501

Drugą częścią urządzenia to stacja dokująca. W przeciwieństwie do górnej, aluminiowej części laptopa, ta niestety wykonana została z plastiku (srebrno-szarego na wierzchu i czarnego na spodzie), choć, co trzeba przyznać, dość dobrej jakości. Ułożenie samej klawiatury jest całkiem rozsądne i pisało się na niej naprawdę wygodnie, nawet pomimo tego, że wyraźnie uginała się pod naciskiem palców. Cieszy także spora liczba dodatkowych funkcji, jakie udało się na niej zmieścić. Nieco gorzej oceniłbym touchpada, który czasami nie reagował dokładnie tak, jak tego chciałem i ogólnie był raczej średnio przydatny. Spodzie urządzenia umieszczono dwa kolejne głośniki, zdecydowanie lepsze i głośniejsze niż te w części tabletowej.

W komputerze konwertowalnym bardzo ważną sprawą są zaczepy, dzięki którym hybryda może w ogóle hybrydą być (No chyba, że zastosowano inne, niekonwencjonalne metody np. ekran nie jest odpinany, lecz składany). W Toshibie W30DT zostały one wykonane naprawdę dobrze – tablet nie tylko bardzo łatwo wpina się i wypina, lecz także bardzo solidnie się trzyma. To zdecydowanie duży plus.

DSC_0519DSC_0021

Toshiba nie wypuściła jednego modelu swojego konwertowalnego laptopa. Poszczególne wersje urządzenia różnią się przede wszystkim procesorem i zastosowaną kartą graficzną- przygotowane są zestawy wykorzystujące jednostki AMD (gdzie zastosowano dodatkową kartę graficzną, poprawiającą wydajność w grach) i Intela. W naszym przypadku hybryda posiada podzespoły od tego drugiego producenta. Całość napędza niskonapięciowe CPU i3 4020Y opartę na architekturze Haswell, posiadające dwa rdzenie po 1.5Ghz, bez opcji Turbo Boost oraz zintegrowana karta graficzna Intel HD 4200. Wszystko to wspomaga 4GB pamięci RAM, a nasze dane przechowywane są na dysku twardym o pojemności 500GB, z ewentualnym rozszerzeniem dzięki kartom micro-SD. Urządzenie posiada jeden port USB 3.0. Ekran w urządzeniu posiada 13,3 calową matrycę o rozdzielczości 1366×768 pikseli.

Wydajność, dysk, bateria

Jak napisałem wyżej, cały komputer napędza dwurdzeniowy procesor Haswell i3 4020Y oraz zintegrowana karta graficzna Intel HD4200. Jak można się spodziewać, nie można tu oczekiwać absolutnie żadnych cudów. W imię oszczędności energii (O czym mówi literka Y na końcu nazwy modelu procesora) poświęcono osiągi i co by nie mówić- to czuć. Choć w najbardziej podstawowych zadaniach całość może i chodzi płynnie, to wystarczy lekko wyjść poza średnią (duża ilość kart w przeglądarce, bardziej wymagający program) a całość zaczyna, kolokwialnie mówiąc “ścinać”. Często zdarzały się również sytuacje, w których programy przestawały na chwilę odpowiadać.

O graniu na Satelite W30DT również możecie zapomnieć. Ruszą na nim jedynie najprostsze graficznie gry, lub stare klasyki. I tak na przykład w niektórych momentach łapał on spadki klatek nawet w Asphalt 8, a więc produkcji typowo mobilnej, którą każdy nowy telefon z wyższej półki odpali bez żadnego wysiłku. I choć zdecydowanie nie jest to wymierne porównanie, a całość wynika zapewne z niezoptymalizowania gry pod typowo laptopowo-PC’towe procesory, pokazuje ono, że hybryda od Toshiby z grami nie ma za wiele wspólnego.

W popularnym benchmarku 3D Mark 11 laptop zdobył 631 punktów.

3dmark

Zamontowany w laptopie dysk o pojemności 500GB sprawuje się już nieco lepiej. Według testu CrystalDisc Mark, osiągane przez niego rezultaty zapisu i odczytu są praktycznie równe i oscylują w granicach 100MB/s.

 Bez tytułu (1)

Miłą niespodzianką jest użycie dwóch baterii. Jedna z nich znajduje się w części tabletowej, druga zaś w stacji dokującej. Jest to bardzo rozsądne rozwiązanie, pozwalające na przedłużenie żywotności urządzenia bez jeszcze większego powiększania wagi części tabletowej. Niestety rezultaty i tak są… przeciętne. Maksymalne naładowanie obu baterii pozwala na około 6 godzin pracy, natomiast korzystanie jedynie z baterii w tablecie to ok. 4 godziny. W porównaniu do często znacznie mocniejszych jednostek, które są w stanie wytrzymać nawet 8 godzin, nie ma się więc czym specjalnie chwalić.

Dźwięk

Kiedy pierwszy raz odpaliłem na hybrydzie Toshiby muzykę, to pomyślałem- “Ej, to brzmi całkiem nieźle!”. Wbudowane stację dokującą głośniki są stosunkowo głośne i mają niezłą jakość, co dość pozytywnie mnie zaskoczyło. Cały czar jednak prysł, gdy podłączyłem pod laptop słuchawki. Niezależnie od modelu, czy były to tanie pchełki, czy dobrej jakości nauszne, jakość dramatycznie spadła. Basy stały się zbyt ciche, a całość wręcz nieprawdopodobnie płaska i nijaka. Chwilami miałem wrażenie, że dużo lepiej muzyki słucha mi się nawet na  niemal 4-letnim smartphonie.

Jako laptop

Urządzenie hybrydowe, to tak na prawdę dwa całkowicie różne sprzęty połączone w jeden. Jak sprawują się, gdyby oceniać je osobno? Gdyby Toshiba Satelite W30DT była laptopem, głównym plusem była by całkiem wygodna klawiatura. I to właściwe… tyle. Urządzenie, ze względu na konstrukcję decydujących o byciu hybrydą zatrzasków, ma dość nieduży maksymalny kąt odchylenia ekranu, co w niektórych momentach potrafi znacząco wpłynąć na komfort użytkowania. Są po prostu momenty, kiedy aby wygodnie się ułożyć, po prostu potrzeba odgiąć ekran o jeszcze parę dodatkowych stopni, których tutaj niestety nie uświadczymy. Oprócz tego, o czym już wcześniej wspominałem, umieszczenie m.in dysku w części tabletowej, powoduje że sam ekran jest zdecydowanie cięższy od stacji dokującej i przechyla całość do tyłu. Sporym problemem jest też wydajność. Intel Haswell i3 4020Y to jednak jednostka zdecydowanie zbyt słaba, jak na sprzęt z wysokiej półki i ledwo starcza ona do podstawowych zadań.

Jako tablet

Naprawdę chciałbym napisać, że jako tablet Toshiba spisuje się zdecydowanie lepiej. Byłoby to jednak, bądź co bądź, kłamstwem. I nie chodzi tu w żadnym wypadku o jakość wykonania czy błędy oprogramowania. Chodzi o sam pomysł – tablet jest po prostu zbyt duży. Urządzenie o przekątnej ekranu 13.3 cala nie jest poręczne, zwłaszcza że pisanie na nim przy pomocy klawiatury ekranowej to w moim osobistym odczuciu istna katorga. W takim wydaniu nadaje się on jedynie do użytkowania na kanapie, choć jeśli możemy się oprzeć, dużo wygodniej będzie po prostu posadzenie go na kolanach jako laptopa. Całość waży ponad kilogram, a więc dość szybko męczy ręce. I choć czasami możliwość odpięcia ekranu od klawiatury okazywała się przydatna, to podczas ponad tygodnia testowania, skorzystałem z niej jedynie pięć czy sześć razy.

Podsumowanie

Toshiba Satelite W30DT to sprzęt naprawdę świetny. Tak, dobrze przeczytaliście- to kawał naprawdę dobrze zrobionego urządzenia, które mogę z czystym sercem polecić. Jest tylko jeden problem: nie za taką cenę. Obecnie, na naszym polskim rynku, za tą hybrydę należy zapłacić ponad trzy tysiące złotych. To zdecydowanie o wiele, wiele zbyt dużo jak na jego możliwości. I choć wiem, że za niestandardowe, oryginalne urządzenia należy słono zapłacić, to tym razem podniesiono pułap zbyt wysoko. Kilka irytujących błędów, mała przydatność tabletu jako samodzielnego sprzętu i słaba wydajność to cechy powodujące, iż po prostu nie opłaca się wydawać tych pieniędzy na Toshibę. Testy tego urządzenia, były czasem naprawdę przyjemnym. Polubiłem to urządzenie. Jest ładne i ma w sobie coś urokliwego, jednak jest po prostu zbyt drogie. Może kiedyś, gdy jego cena spadnie dostatecznie, będę mógł z czystym sumieniem powiedzieć: “Nie zastanawiajcie się, bierzcie go!”, ale to niestety jeszcze nie teraz.

Dziękujemy firmie Toshiba za udostępnienie sprzętu do testów.

Najnowsze Komentarze:
Najnowsze Aktualności
Newsletter

Chcesz być na bieżąco z nowościami ze świata technologii. Zapisz się do bezpłatnego newslettera

Polecane Recenzje

Nasi Partnerzy

Zostań Naszym

Partnerem

Na topie:

Witaj w portalu nowych technologi

Na portalu ITPC znajdziecie Państwo najnowsze informacje ze świata IT, wyczerpujące recenzje najnowszego sprzętu oraz forum dyskusyjne, gdzie można rozwiązać problemy techniczne.Historia ITPC sięga 2009 roku…

Czytaj więcej

Go to top
Nasz profil na facebooku